Strona główna Artykuły Bez kategorii

Dlaczego pierwsze 90 dni decyduje o wszystkim – i co lider robi źle już w pierwszym tygodniu.

Znam menedżera, który na rozmowie rekrutacyjnej powiedział kandydatowi:

„Będę stał obok Ciebie. Razem przejdziemy przez pierwsze spotkania, pierwsze trudności, pierwszy miesiąc. Nie jesteś sam.”

Kandydat podpisał.

Był zmotywowany. Widział siebie w tej roli. Wierzył, że wchodzi do miejsca, w którym ktoś naprawdę go poprowadzi.

A potem przyszedł pierwszy tydzień pracy.

Pierwsze pytanie. Pierwsza prośba o wspólne spotkanie z klientem.

I odpowiedź:

„Dzisiaj nie mogę.”

Trzeci tydzień: „Może w piątek?”

W piątek też nie było.

Po sześciu tygodniach kandydat odszedł.

Menedżer zadzwonił do mnie zaskoczony.

Ja nie byłam.

To nie jest wyjątkowa historia. To jest scenariusz, który w branży ubezpieczeniowej widziałam już wiele razy.

Obietnica złożona na rekrutacji i rzeczywistość pierwszych tygodni kompletnie się rozjechały.

I nikt tego nie naprawił.

Nikt nie powiedział tego głośno.

Człowiek w końcu odszedł i przestał pytać.

Rekrutacja bez wdrożenia to jak kupić bilet na szczyt i zostać na parkingu.

Wkładamy energię, czas i pieniądze w znalezienie człowieka.

Celebrujemy podpis.

A potem zostawiamy go samego:

Podpisana umowa to nie wynik. To dopiero start.

Wielu menedżerów traktuje rekrutację jak zamknięcie procesu.

Znalazłeś człowieka. Możesz wrócić do swoich zadań. Teraz on musi udowodnić.

To błąd, który kosztuje branżę ubezpieczeniową bardzo dużo.

I często nie wynika ze złej woli.

Wynika z bieżączki.

Bo bieżączka jest głośna. A wdrożenie dzieje się w ciszy.


Decyzja o odejściu zaczyna się wcześniej niż wypowiedzenie

Człowiek najczęściej nie odchodzi nagle.

Najpierw zaczyna gasnąć:

I bardzo często dzieje się to już w pierwszym miesiącu.

Nie po roku. Nie po kwartale. W pierwszym miesiącu.

Dlatego w rekrutacji warto zadać sobie pytanie, które pada zbyt rzadko:

„Czy temu człowiekowi będzie tu naprawdę dobrze?”

Nie tylko:

Ale:

Bo zaangażowanie rodzi się z dopasowania.

Nie z presji.


Pierwsze 90 dni – trzy fazy, które decydują o wszystkim

Pierwsze 90 dni mają swoją logikę.

Każda faza wymaga od lidera czegoś innego.

I każda faza, w której lider znika, zostawia ślad, który bardzo trudno później naprawić.


1. Pierwsze 30 dni – bezpieczeństwo

Nowy człowiek nie potrzebuje na początku presji wyniku.

Potrzebuje bezpieczeństwa.

Wszystko jest nowe:

I właśnie wtedy jedna rzecz robi ogromną różnicę:

czy lider jest obecny.

Nie tylko w deklaracji. Nie tylko na rekrutacji. Naprawdę.

Jeżeli w pierwszym tygodniu nowy człowiek słyszy tylko:

„Daj znać, jak będzie coś nie tak”,

to bardzo często już wtedy zaczyna czuć się sam.

A człowiek, który jeszcze nie wie, czego nie wie, nie zawsze zadzwoni po pomoc.

Co powinien zrobić lider w pierwszych 30 dniach?

W tej fazie lider nie jest kontrolerem.

Jest przewodnikiem.


2. Dni 31–60 – feedback i pierwsze trudności

Po pierwszym miesiącu kończy się efekt nowości.

Pojawia się rzeczywistość:

I właśnie wtedy wielu liderów milczy.

Czekają:

A człowiek siedzi z pytaniem:

„Czy dobrze?”

Jeśli nie dostaje odpowiedzi, zaczyna odpowiadać sobie sam.

Najczęściej bardzo surowo.

Feedback nie jest nagrodą za sukces. Feedback jest narzędziem nawigacji.

Daje się go w trakcie.

Nie na wyjściu.

Co powinien zrobić lider między 31. a 60. dniem?


3. Dni 61–90 – kierunek

Po dwóch miesiącach zaczyna być widać kierunek.

Jeszcze nie finalny wynik.

Kierunek.

Czy człowiek:

To moment, w którym lider powinien powiedzieć wprost:

„Widzę Cię. Oto co mam dla Ciebie na kolejne 90 dni.”

Plan na kolejny kwartał nie jest biurokracją.

Jest sygnałem:

„Zostajemy razem.”

Co powinien zrobić lider między 61. a 90. dniem?

Jeśli nie – lepsza szczera rozmowa teraz niż strata za pół roku.


Onboarding centralny to nie wdrożenie

Słyszałam to wiele razy:

„Mamy świetny onboarding.” „Centrala prowadzi szkolenie.” „Kandydat dostaje materiały.” „Jest wprowadzony do systemu.”

I to wszystko może być prawdą.

Ale to nadal nie musi być wdrożenie.

Onboarding centralny uczy procedur.

Wdrożenie buduje relacje.

Nowy człowiek może znać każdy produkt, każdy system i każdy proces, a mimo to czuć się samotny, niewidoczny i niepewny.

Bo nikt mu nie powiedział:

„Widzę Cię. Idę obok.”

Lider odpowiada za wdrożenie.

Nie HR. Nie centrala. Lider.

To nie jest zarzut.

To odpowiedzialność.

I ona jest piękna, bo oznacza, że lider ma realny wpływ na to, czy człowiek zostanie, czy odejdzie.


Trzy pytania, które warto zadawać regularnie

  1. Co dziś idzie Ci dobrze?
  2. Czego Ci brakuje?
  3. Jak mogę Ci pomóc?

Te trzy pytania robią więcej niż wiele długich spotkań ewaluacyjnych.

„Jestem tu. Widzę Cię. Zależy mi.” – złoto.

I właśnie tego kandydat szukał wtedy, kiedy siedział naprzeciwko Ciebie na rekrutacji.


Dotrzymaj obietnicy

Wracam do menedżera z początku tej historii.

Powiedział.

Ale nie był.

I właśnie na tym polega różnica między obietnicą a wdrożeniem.

Obietnica to słowa na rekrutacji.

Wdrożenie to codzienne działanie, które te słowa potwierdza albo obala.

Dotrzymaj obietnicy.

Idź obok.

Bądź liderem, którym obiecałeś być.

Bo ten człowiek Ci zawierzył.

I to jest najważniejsza rzecz w całym tym procesie.

Asia Michalak Headhunterka w ubezpieczeniach

#AsiaMichalak #ProcesNieCud #Ubezpieczenia
Joanna Michalak
Autorka

Joanna Michalak

Headhunterka w ubezpieczeniach. Rekrutacja menedżerów i agentów oraz szkolenia dla liderów — z procesem, nie z przypadku.

Profil LinkedIn